sobota, 18 października 2014

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

„Naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie”. Faryzeusze zastawiają pułapkę na Jezusa. Zadają pytanie, które ma na celu pogrążyć Nauczyciela z Nazaretu. Nie szukają prawdy, ale chcą załatwić przeciwnika.
Tego typu rozmowy często toczą się w mediach. Nie ma w nich szukania prawdy, wymiany argumentów czy poglądów. Jest strzelanie do siebie, czyhanie na potknięcia, aby zaatakować rozmówcę. Ten sposób „dialogu” można niestety prowadzić także o sprawach najważniejszych, w przestrzeni wiary. Można tak przepytywać Boga czy Kościół, że będzie to tylko szukanie dziury w całym lub potwierdzenia argumentów za swoim wątpieniem lub apostazją. Można, ale czy warto?

TYDZIEŃ MISYJNY

W niedzielę, 19 października, obchodzony będzie Światowy Dzień Misyjny. W Polsce rozpocznie on Tydzień Misyjny, któremu będzie towarzyszyć hasło: Z Ewangelią wśród narodów.

Niedziela Misyjna jest to taki dzień w roku, kiedy każdy z nas może pomóc misyjnym parafiom we wszystkich częściach świata, niosąc Chrystusową Ewangelię nadziei i miłości. Warto budować Kościół, aby każdy zagubiony, poszukujący, ubogi i potrzebujący człowiek mógł doświadczyć Bożej miłości. 

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Światowy Dzień Misyjny 2014 


 

środa, 15 października 2014

niedziela, 12 października 2014

Każde małżeństwo jest do uratowania

Pogotowie małżeńskie - świadectwo Joanny o największym kryzysie małżeńskim



Czy każde trudne sakramentalne małżeństwo jest do uratowania? - bp Andrzej Siemieniewski



Warto naprawiać małżeństwo - Jacek Pulikowski



Małżeńskie zmagania o miłość, która nigdy nie ustaje cz.1 - Ks. Piotr Pawlukiewicz



Wskazania egzorcysty dla małżonków - ks. Piotr Glas cz. 1



My Wy Oni - Każde trudne małżeństwo jest do uratowania...



sobota, 11 października 2014

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

„Wszystko jest gotowe”.

Przypowieść ukazuje Boga, który czeka. Zaprasza do świętowania, do udziału w Jego radości. Tęskni, wysyła posłańców, ponagla. Dotyczy to wielkiego zaproszenia do nieba, na wieczną ucztę. Ale są także mniejsze zaproszenia, na ziemskie „przystawki”: na Mszę, do spowiedzi, na spotkanie grupy modlitewnej, na Różaniec… Istota pozostaje ta sama. Bóg chce się ze mną spotkać. To nie ja robię łaskę, ale On. „Woły i tuczne zwierzęta pobite”. To dosadny obraz obfitości Bożych darów. „Bierzcie i jedzcie” – mówi Pan.


„Lecz oni zlekceważyli to i poszli…”. Aktywność Boga kontrastuje z obojętnością i lekceważeniem ze strony zaproszonych. Pole, kupiectwo, czyli nasze małe biznesy, mogą pochłonąć nas tak bardzo, że zlekceważymy Tego, dzięki któremu jest i pole, i kupiectwo, i jesteśmy my sami, wszystko. 
 
  



sobota, 4 października 2014

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

Przypowieść o przewrotnych robotnikach winnicy odnosi się w pierwszym rzędzie do Izraela.
Historia relacji między Bogiem a narodem wybranym nie była usłana różami. Bóg posyłał do swojego ukochanego ludu proroków, ale nie byli oni witani ani otwartymi rękami, ani otwartymi uszami czy sercami. Losem Bożych wysłańców bywało raczej odrzucenie, prześladowanie, a nawet śmierć. Ten dramat osiągnął swój zenit w historii Jezusa, Syna Bożego. Nawet On zostaje odrzucony, skazany na śmierć, ukrzyżowany. Ten zasadniczy sens przypowieści nie powinien nas uspokajać: „aha, to nie o nas”. To zdecydowanie także o nas. Na trzech poziomach. 2Poziom indywidualny, czyli działka w Bożej winnicy, za którą odpowiadam. Moje życie, powołanie, praca. Trzeba dobrze rozróżnić dwie rzeczy. To normalne, że człowiek chce widzieć plon swojego życia, miłości, cierpienia, krwawicy. Ale nie wolno mu uznać, że ta satysfakcja z owoców jest czymś, co mu się należy od życia.
 
 

sobota, 27 września 2014

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA

„Idę, Panie”. Kiedy ktoś zbyt łatwo godzi się na rzeczy trudne, jest to nieco podejrzane.

Podobnie gdy ktoś za szybko mówi, że kocha i będzie kochał zawsze. Pod maską zewnętrznej poprawności albo łatwego zapału może czaić się niezadowolenie, bunt, niechęć albo lekceważenie czy nieodpowiedzialność. Dobro, do którego wzywa nas Bóg, najczęściej wydaje się czymś wymagającym. Często Boże powołanie można odbierać jako coś przeciwko nam, co odbiera szczęście albo wręcz nas niszczy. Dlatego odruch sprzeciwu wydaje się czymś naturalnym. Jezus nie wzywa nas oczywiście do buntu, ale do prawdy. Nie zależy Mu na słownych deklaracjach, ale na szczerym podjęciu zaproszenia, na decyzji, która ma swój ciężar.