"Dopóki żyje na świecie choćby jeden człowiek, który nie zna Jezusa Chrystusa nie wolno Ci spocząć" o. Jordan, Założyciel Salwatorianów

sobota

XIII NIEDZIELA ZWYKŁA

„Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem”. To zdanie można uznać za klucz do zrozumienia mocnych stwierdzeń o zostawieniu grzebania umarłych i o przykładaniu ręki do pługa. Jezus wie, co Go czeka. Wyrusza sam naprzeciwko swojemu losowi, aby wypełnił się Boży plan. Chrystus kieruje się w stronę Jerozolimy, gdzie czekają Go krzyż, śmierć i zmartwychwstanie. Widzimy więc najpierw Jego własne posłuszeństwo, determinację, gotowość do ofiary, a dopiero potem zostajemy zaproszeni do naśladowania tych postaw. W życiu człowieka pojawia się taki moment, gdy kończy się czas przygotowania, namysłu i trzeba podjąć decyzję, wyruszyć w drogę, od której nie ma już odwrotu. Wóz albo przewóz.




XII NIEDZIELA ZWYKŁA

Zanim zadasz komuś trudne pytanie, dokonasz ważnego wyboru, porozmawiaj o tym z Ojcem w niebie.

„Gdy Jezus modlił się na osobności” Zanim Jezus zada apostołom trudne, wręcz przełomowe pytanie, modli się na osobności. Jest tylko z Ojcem. Ważne decyzje, trudne rozmowy wymagają modlitwy, odejścia na ubocze. Zanim zadasz komuś trudne pytanie, dokonasz ważnego wyboru, porozmawiaj o tym z Ojcem w niebie. Zapytaj Go, co On o tym sądzi. Proś o odwagę i mądrość.
 „Za kogo uważają Mnie tłumy?” To pytanie wprowadzające do tego zasadniczego: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Jezus pyta: „kim Ja jestem?”, czyli pyta o tożsamość. On sam wie, kim jest. Ale chce wiedzieć, czy inni to rozpoznali. To jest więc pytanie o relację. Kiedy mi na kimś zależy, wtedy pytam od czasu do czasu: „kim jestem dla ciebie, co dla ciebie znaczę?”. Tak właśnie robi Jezus. Nie przepytuje z katechizmu, ale pyta o miłość. Być chrześcijaninem oznacza odkryć, kim jest Jezus. Zobaczyć w Nim Tego, kim On naprawdę jest. Uznać w Nim osobiście Boga Zbawcę, czyli Tego, który wyzwala mnie ze zła i daje nowe życie.
 
 

XI NIEDZIELA ZWYKŁA

Popatrzmy najpierw na Szymona. Zaprosił Jezusa do siebie na ucztę, czyli był jakoś otwarty na spotkanie z Nim, na słuchanie.

Spotkanie ma troje bohaterów: faryzeusza Szymona, grzeszną kobietę i Jezusa. Popatrzmy najpierw na Szymona. Zaprosił Jezusa do siebie na ucztę, czyli był jakoś otwarty na spotkanie z Nim, na słuchanie. Kiedy jednak widzi zachowanie kobiety i brak reakcji Jezusa, jakiej oczekiwał, zaczyna kwestionować Jego autorytet. „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Te słowa odsłaniają mrok i lód jego serca. Nie ma odwagi powiedzieć głośno, co myśli. Za zewnętrzną otoczką gościnności kryje się obojętność lub wrogość. Pan demaskuje tę obłudę. „Szymonie, mam ci coś do powiedzenia”.  

 
 
 
 

X NIEDZIELA ZWYKŁA

Na prawosławnej ikonie zstąpienia do Otchłani zmartwychwstały Pan depcze strzaskane wrota bramy piekieł. On sam mówił o sobie w Ewangelii św. Jana: „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9).

Nain znaczy dosłownie „uroczy, piękny”. Ta miejscowość jest wspomniana w Biblii tylko raz. Przeszła do historii dzięki wdowie, jej nieszczęściu i miłosierdziu, które okazał jej Jezus. Żydowski zwyczaj nakazywał grzebać umarłych poza murami miasta. Chrystus dostrzegł kondukt pogrzebowy, który wychodził właśnie przez bramę miejską. Można powiedzieć, że Jezus stanął w bramie śmierci. Na prawosławnej ikonie zstąpienia do Otchłani zmartwychwstały Pan depcze strzaskane wrota bramy piekieł.