"Dopóki żyje na świecie choćby jeden człowiek, który nie zna Jezusa Chrystusa nie wolno Ci spocząć" bł. Franciszek od Krzyża, Założyciel Salwatorianów

niedziela

IV NIEDZIELA ADWENTU

„Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem…”.

Po co właściwie Maryja szła do Elżbiety? Przekonać się, że anioł mówił prawdę o stanie błogosławionym Elżbiety? Nie musimy idealizować wiary Maryi, myśleć, że od razu wszystko dla niej było proste i oczywiste. Może szukała jakiegoś potwierdzenia, że u Boga wszystko jest możliwe. Wszak sam Gabriel wskazał na Elżbietę jako na dowód Bożej wszechmocy. A może zwyczajnie chciała pogadać jak kobieta z kobietą? Podzielić się radością, ucieszyć się sobą nawzajem i swoją nową sytuacją, pomóc starszej krewnej. Kiedy w naszym życiu coś ważnego się dzieje, dobrze jest mieć kogoś, komu można się zwierzyć. Radość dzielona z innymi zostaje pomnożona. Dobra rozmowa pozwala też lepiej zrozumieć naszą własną sytuację. W spotkaniu z drugim odkrywamy siebie. Bliski, życzliwy człowiek, patrząc z boku, dostrzega rzeczy, których my sami nie widzimy.

III NIEDZIELA ADWENTU

„Cóż mamy czynić?”. To pytanie trzykrotnie powraca w tym fragmencie Ewangelii. Ludzie oczekują od proroka konkretnych wskazówek do życia. Ta postawa jest właściwa.
Słowo Boże nie może zostać uwięzione w intelekcie, ono nie jest pokarmem tylko dla rozumu. Ono jest paliwem koniecznym do życia. Energia silnika musi zostać przeniesiona na koła samochodu. W życiu duchowym też potrzebne jest sprzęgło, które przenosi energię wiary na działanie. Nieraz narzekamy, że pewne prawdy wiary są za mało konkretne. Innym razem narzekamy, że Kościół podaje zbyt konkretne zasady i mówimy wtedy, że wtrąca się w nasze życie. Słabej baletnicy zawsze coś przeszkadza: nie ta muzyka, nie te buty, nie ten parkiet itd. Dobra tańczy. Żywa wiara zawsze zadaje pytanie o życie, co mam robić, co zmienić, od czego zacząć? Jak tańczyć do Bożej muzyki?

poniedziałek

Rekolekcje Adwentowe - codziennie!

Zapraszamy do oglądania i słuchania Słowa na każdy dzień adwentowego oczekiwania.
Wyjdź i Ty na pustynię i odkryj to, co Bóg dla Ciebie przygotował!

Codzienne rekolekcje adwentowe

niedziela

Spotkałam miłość - świadectwo

Czy to, że hasło „Bóg jest miłością” wyssaliśmy z mlekiem matki, nie jest dla nas – paradoksalnie – jakimś przekleństwem?
– Niektórzy wyssali je z mlekiem matki, do innych to słowo musiało dotrzeć poprzez zawirowania, cierpienie, poplątane ścieżki. Jako dziecko sama próbowałam dotrzeć do sedna wiary. Pamiętam jedno takie zdarzenie, a właściwie zderzenie z prawdą. Byłam jedenastoletnią dziewczynką, stałam przy oknie w moim pokoju i dekorowałam je, bo akurat w naszej parafii trwało nawiedzenie obrazu jasnogórskiego. Stanęłam w oknie i w całej swojej bezradności wypaliłam prosto z mostu: „Panie Boże, czy Ty w ogóle istniejesz?”

II NIEDZIELA ADWENTU

„Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara…” Łukasz bardzo precyzyjnie określa kontekst historyczny wystąpienia Jana Chrzciciela.
Po pierwsze dlatego, żeby pokazać, że opisuje konkretną historię. Poza tym w pewien sposób kontrastuje doczesnych władców (rzymskich, żydowskich i religijnych) z wystąpieniem proroka, który jest uzbrojony tylko w słowo Boże, ale reprezentuje władzę Boga. Co to oznacza dla nas? Bóg działa w konkretnej historii, posyła swoje słowo także dziś, przemawia przez proroków. My też podlegamy różnym władzom: państwa, miasta, gminy, firmy, uczelni itd., ale te wszystkie ziemskie potęgi są niczym wobec słowa Boga, które niesie prawdę. Czy uznaję władzę słowa Bożego nad moim życiem? Czy bardziej liczę się i przejmuję słowami polityków, rządców, moich przełożonych? Nie chodzi koniecznie o bunt wobec tej władzy (choć czasem tak!), chodzi o ustawienie priorytetu. Kto lub co mną ostatecznie rządzi?

I NIEDZIELA ADWENTU

„Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi”.
Powodów do obaw mamy zawsze wiele. Boimy się o przyszłość swoją, bliskich, świata. Skąd biorą się nasze lęki? Nieraz uciekamy w jakieś ogólnoludzkie zatroskanie o losy świata, byle nie wziąć odpowiedzialności za siebie lub za innych. Strach o siebie, o swoje bezpieczeństwo, o dobre samopoczucie, o zdrowie może być czynnikiem prowadzącym do grzechu, do jakiejś narcystycznej koncentracji na sobie samym. Warto zaprosić Jezusa do krainy swoich lęków. Poprosić o to, by wprowadził tam trochę ładu. By pokazał, czego naprawdę warto się bać, a co jest tylko ucieczką, produktem schorowanej wyobraźni czy kompleksów.